ks. Józef Hołyński sdb

  8 lata temu     651 Views  

Kapituła nagrody „Mir Inspektorii Krakowskiej”, na posiedzeniu dnia 1 grudnia 2009 roku w Krakowie, pod przewodnictwem Inspektora Marka Chrzana i na Jego wniosek, podjęła jednogłośnie decyzję o uhonorowaniu, za szczególne zasługi dla działalności wychowawczej, edukacyjnej, a zwłaszcza katechetycznej i ewangelizacyjnej,

Mirem Inspektorii Krakowskiej 2009 Księdza Józefa HOŁYŃSKIEGO



LAUDACJA
Prezentację osoby ks. Józefa Hołyńskiego, która ma być wprowadzeniem do aktu przyznania mu honorowego wyróżnienia – inspektorialnego MIR-u – rozpocznijmy od małej parafrazy słów biblijnego mędrca: Czcigodnej długowieczności nie mierzy się długością przeżytych lat – jej miarą jest życie nieskalane (por. Mdr 4). 8 marca br. nasz Ksiądz Jubilat ukończył 91 lat, w tym 65 lat przeżytych w kapłaństwie. Ta długowieczność jest darem Bożej Opatrzności, natomiast osobistą zasługą ks. Józefa jest sposób, w jaki otworzył się na Bożą łaskę, dzięki której wypełnił lata swego życia treścią budzącą powszechne uznanie.
Jego dom rodzinny mieścił się na wschodnich rubieżach przedwojennej Rzeczypospolitej. Śladów tamtej niedawnej jeszcze przeszłości nie zdołały zniszczyć ani wymazać z pamięci tragiczne wydarzenia minionego stulecia. Urodził się w dniu 8 marca 1918 roku w Tyśmienicy na Ukrainie, w rejonie Stanisławowa, w odległości ok.180 km od Przemyśla. Jako syn Mateusza i Anny z d. Łapkowska został ochrzczony w kościele dominikanów w rodzinnej miejscowości, potem wychowywał się w ojcowskim domu wśród licznego rodzeństwa – miał 6 sióstr i brata. Rodzeństwo dość szybko musiało przeżyć gorycz osamotnienia, spowodowaną przez wczesną śmierć rodziców: najpierw matki, kiedy Józef miał 8 lat, i ojca – w 14 roku życia dzisiejszego Jubilata. Po zaliczeniu 7 klas szkoły podstawowej w rodzinnej Tyśmienicy Józef znalazł się w Małym Seminarium Salezjańskim w Daszawie k. Stryja, gdzie koszty kształcenia pokrywała starsza siostra, która wcześniej wyemigrowała do Stanów. Po czterech latach pobytu w Daszawie w roku 1937 Józef wyraził wolę kontynuowania salezjańskiej drogi życia i został przyjęty do nowicjatu w Czerwińsku n. Wisłą. Po odbyciu nowicjackiej próby złożył 2 sierpnia 1938 roku pierwszą profesję zakonną, po czym został skierowany do Salezjańskiego Instytutu Filozoficznego w Marszałkach. Studia, które miały go doprowadzić do kapłaństwa, zostały brutalnie przerwane przez wojenną zawieruchę, której efektem było także oderwanie na długi czas od najbliższej rodziny.

Przerwane studia kontynuował w salezjańskim studentacie w Krakowie, w mrocznym okresie okupacji, przeżywając razem z innymi tragiczne wydarzenia i niepokoje tamtego czasu. Jaśniejszym promieniem tych dni było spotkanie z młodym kapłanem salezjańskim ks. Józefem Kowalskim. Pełniący wtedy funkcję sekretarza inspektorialnego, przyszły więzień i męczennik obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, dwukrotnie w czasie wakacji letnich (1940 i 1941) zabierał kleryka Józefa i drugiego kolegę seminaryjnego do rodzinnego domu w Siedliskach k. Rzeszowa. Po jego męczeńskiej śmierci Józef nadal odwiedzał rodziców ks. Kowalskiego, którzy traktowali go z całą życzliwością jak własnego syna. Uwieńczeniem tych trudnych lat studiów i formacji były święcenia kapłańskie, których w dniu 11 czerwca 1944 roku udzielił mu ks. bp Stanisław Rospond. Ponieważ był to jeszcze ostatni rok okupacji, ks. Józef przez kilka miesięcy pełnił posługę duszpasterską w parafii ks. Kowalskiego w Lubeni.

Kiedy zakończyły się działania wojenne, mógł podjąć zwyczajną pracę wychowawczą i duszpasterską w Salezjańskiej Szkole Organistowskiej i sierocińcu w Przemyślu w latach 1945 – 48. Kolejny etap to praca salezjańska w Krakowie w fundacji Lubomirskich, 2 lata posługi duszpasterskiej w Pogrzebieniu (1949 – 51), kolejne 7 lat w Skawie oraz epizodycznie w Marszałkach i Międzyborzu. W roku 1959 wrócił do Przemyśla, gdzie miał się zatrzymać na całe pół wieku, aż po dzień dzisiejszy. Stąd po 25 latach kapłaństwa mógł wreszcie wyjechać w strony rodzinne, aby w rodzinnej parafii odprawić Mszę św. prymicyjną – razem z jubileuszem 25-lecia. W Przemyślu, który stał się jego drugim domem, i w pobliskiej Lipowicy przez ponad 50 lat był katechetą dzieci ze szkół podstawowych, ucząc kolejne pokolenia, najpierw w salkach katechetycznych, potem także w szkole (od roku 1991). Oprócz katechezy jego szczególnym umiłowaniem była praca z Dziecięcymi Różami Różańcowymi, które w pewnych okresach były liczone na dziesiątki. Do czasu przenosin do nowych pomieszczeń mieszkał w ciasnym pokoiku starej plebanii, znosząc bez słowa skargi wszystkie niewygody tamtego miejsca i czasu.

Życiowa droga ks. Józefa nie była usłana przysłowiowymi różami. Już wspomnieliśmy o kilku zasadniczych trudnych momentach: należała do nich wczesna śmierć rodziców, konieczność pozostawienia własnej „małej ojczyzny”, tułaczka wojenna i związane z nią tragiczne wydarzenia i osobiste przeżycia, brak kontaktu z najbliższą rodziną, wreszcie trud codziennej, często uciążliwej pracy wychowawczo – duszpasterskiej. Mimo tych niesprzyjających okoliczności ks. Józef zachowywał pełnię równowagi ducha, życzliwy uśmiech, który był zewnętrznym wyrazem jego wielkiego serca i otwarcia się na bliźnich, zwłaszcza na najmłodszych. Zawsze oczekiwał na swoje dzieci i zawsze z serdecznością je żegnał, wychodząc ostatni z katechetycznej salki czy klasy. Nic dziwnego, że przez te długie lata zaskarbił sobie powszechną miłość wielu pokoleń, dla których był prawdziwym opiekunem, przyjacielem, ojcem w stylu Założyciela Rodziny salezjańskiej, Ojca i Nauczyciela młodzieży.

To uznanie społeczności przemyskiej, przekazywane z pokolenia na pokolenie, było nie tylko indywidualną nagrodą, powodem do osobistej satysfakcji ks. Józefa, ale także świadectwem dowartościowania myśli wychowawczej św. Jana Bosko i jej realizacji przez posługę naszego Współbrata, jak i tych, którzy byli przed nim, pracowali razem z nim i towarzyszą mu obecnie. Mieszkańcy parafii i szerzej Przemyśla nie po raz pierwszy, także przez reprezentantów władz samorządowych i szkolnych, przy różnych okazjach kierowali pod adresem ks. Józefa słowa uszanowania i wdzięczności. W liście gratulacyjnym dyrekcji szkoły nr 4 z okazji 90-lecia jego urodzin napisano m.in.: „Swoją wiarą, skromnością, niezwykłą pracowitością i oddaniem zaskarbiłeś sobie duży szacunek uczniów, rodziców i nauczycieli. Wzorowo przygotowywałeś uczniów do sakramentów I Komunii św. i bierzmowania, do licznego udziału dzieci w modlitwie Różańca św. Dziękujemy za wzorowe spotkania opłatkowe dla uczniów, katechetów, rodziców i nauczycieli. Pozyskałeś nasze serca dobrocią, życzliwością i pomocą w trudnych sytuacjach życiowych każdego z nas (…)” Powszechny szacunek nigdy nie prowokował Czcigodnego Jubilata do postawy jakiejś wyniosłości – byłaby ona sprzeczna z jego wrodzoną i pogłębioną przez tyle lat skromnością, która kazała mu zawsze z pokorą dziękować za każdą, nawet drobną, przysługę. Niezwyczajna prawość życia, niezmierna pracowitość, siła charakteru, szczere oddanie kapłańskiej i salezjańskiej misji w Zgromadzeniu, realizowane z prostotą, każą myśleć o owej nieprzeciętnej mierze zwyczajnego życia chrześcijańskiego, o której pisał Jan Paweł II. Z kolei rocznica 150 lat historii Zgromadzenia Salezjańskiego skłania do tego, by powiedzie z satysfakcją, że ten pierwszy etap zaznaczył się nie tylko rozmachem apostolskiej aktywności nowej wspólnoty w Kościele, ale także wielkością charakterów wielu synów duchowych księdza Bosko, wśród których bez obawy możemy wymienić naszego Jubilata – Księdza Józefa Hołyńskiego. To przekonanie podzielają współbracia naszej Inspektorii, łącznie z tymi, którzy dzisiaj mają szczęście żyć i pracować z nim na co dzień. Owa zgodność w opinii jest tym cenniejsza, że – jak wiadomo – nie jest łatwo być prorokiem między swymi.

Historia życia ks. Józefa Hołyńskiego, który był przez tak wiele lat i pozostaje całą duszą oddany Bogu, jego czytelna salezjańska miłość pasterska względem młodych i dorosłych oraz pozytywny duchowy wkład wnoszony przez lata w budowanie wspólnoty zakonnej w pełni uzasadniają decyzję o przyznaniu inspektorialnego wyróżnienia naszemu Czcigodnemu Jubilatowi.

Czcigodny Księże Jubilacie, przyjmij ten skromny wyraz uznania, do którego dodajemy nasze serdeczne gratulacje, dar modlitwy i wspólną radość oraz dziękczynienie Bogu za Twoją tak drogą obecność w naszej inspektorialnej wspólnocie.