ks. Henryk Badura sdb

  5 lata temu     1413 Views  

Kapituła nagrody „Mir Inspektorii Krakowskiej”, na posiedzeniu dnia 19 grudnia 2011 roku w Krakowie, pod przewodnictwem Księdza Inspektora Dariusza Bartochy i na wniosek Wspólnoty p.w. św. Stanisława Kostki w Krakowie, podjęła jednogłośnie decyzję o uhonorowaniu, za szczególną troskę o życie duchowe, wieloletnią posługę spowiednika, kierownika duchowego pokoleń salezjanów i młodzieży oraz za trwającą wciąż aktywność apostolską i świadectwo życia,

Mirem Inspektorii Krakowskiej 2011 Księdza Henryka BADURE




LAUDACJA
Są takie sceny, których nigdy się nie zapomina. Są tacy ludzie, którzy niezależnie od wieku zawsze fascynują. Kiedy ks. Henryk Badura kilkanaście miesięcy temu ciężko zachorował i znalazł się w szpitalu, w seminaryjnym budynku zapanowała prawdziwa pustka. Kiedy po tym czasie nieobecności pojawił się po raz pierwszy na jadalni, został przywitany owacją na stojąco. Co takiego ma w sobie ten pokorny i skromny kapłan, że jego postawa fascynuje tylu salezjanów? Co takiego ma w sobie, że ci, którzy go kiedyś spotkali, po latach mówią o nim ciepło i z miłością? Kim jest, że 28 stycznia 2012 roku chcemy go uhonorować najwyższym odznaczeniem naszej inspektorii?
Ks. Henryk Badura urodził się 14 stycznia 1926 w Jawczycach. Leżą one w terenie malowniczego Pogórza Wielickiego, które rozciąga się po obu stronach Wieliczki. Rodzice Franciszek i Maria z d. Biernat zanieśli go kościoła pod wezwaniem Znalezienia Krzyża świętego w Łazanach, aby przez sakrament chrztu, włączyć go do grona uczniów Chrystusa. Owa parafia istniejąca od XIII wieku, została ufundowana przez samych Lubomirskich. Również w Łazanach ks. Henryk ukończył Szkołę Podstawową a Gimnazjum i Liceum w Wieliczce. W zagłębiu polskiej soli również zdał maturę.

Można zapytać jak to się stało, że spotkał ks. Bosko? W Wieliczce przecież znani byli tylko Franciszkanie Reformaci z legendarnym Alojzym Kosibą na czele. Spotkanie to dokonało się przez salezjanina ks. Franciszka Tomasika. Ks. Franciszek od roku 1930 roku, przyjeżdżał na wakacje do Jawczyc, gdzie mieszkała jego siostra. Od niego ks. Henryk usłyszał o ks. Bosko i Salezjanach. Utrzymywał z nim stały kontakt listowny. Interesował się pracą salezjanów, życiem św. Jana Bosko. Często rozmawiali jak to jest, kiedy żyje się miłością do Boga i innych ludzi. Ks. Franciszek w 1939 roku został wywieziony w głąb Rosji na Syberię, a w czasie formowania się Armii gen. Andersa zgłosił się do wojska i był kapelanem wojskowym. Przeszedł cały szlak bojowy. Ta znajomość odnowiła się po wojnie.

Czas II wojny nie należał do łatwych, ale ks. Henryk wytrwale rozwijał się intelektualnie i duchowo. Czytał bardzo dużo książek. Nieoceniona okazała się biblioteka w Jawczycach, gdzie było wiele wspaniałych książek, patriotycznych i przygodowych. Czytanie jak mówi, rozwijało myślenie i wyobraźnię.

Po zdaniu matury pojawia się pytanie: Co mam zrobić ze swoim życiem? Decyzja może być tylko jedna, Zgromadzenie Salezjańskie. Rozpoczyna je Nowicjatem w Kopcu 17.08.1948. Wtedy razem z nim była znaczna liczba nowicjuszy, będących z różnych roczników, nadrabiających zaległości po trudnym czasie wojny. Był to trzeci powojenny nowicjat. Kończy go złożeniem pierwszych ślubów zakonnych, co ma miejsce w Kopcu 21.08.1949 na ręce ks. Inspektora Jana Ślusarczyka. Również na ręce tego inspektora składa śluby wieczyste, co miało miejsce 22.08.1952. Na miejsca pierwszych doświadczeń duszpasterskich składają się Ostrzeszów, Oświęcim i Skawa. Tam od 1949 do 1952 odbywa asystencję. W tym czasie ks. Henryk zdaje również eksternistycznie przedmioty z zakresu studiów filozoficznych. Od 1952 roku do 1956 odbywa studia teologiczne w Oświęcimiu. Wieńczy je przyjętym diakonatem przyjętym 30.07.1955 w Krakowie z rąk ks. Bp. Franciszka Jopa. Ten sam biskup 29.06.1956 w Oświęcimiu, udziela ks. Henrykowi święceń kapłańskich.

Rozpoczął się więc czas pracy kapłańskiej. Najpierw w 1956 jako katecheta. Dwa lata w szkołach podstawowych w Oświęcimiu i 32 godziny tygodniowo, wprowadzają w prawdziwy podziw. Po usunięciu religii ze szkół od 1958 roku pracuje w Oświęcimiu w Zakładzie Salezjańskim w sekretariacie i w kancelarii ogólnej. W 1959 list posłuszeństwa kieruje go do Oświęcimia na Zasole, jako kierownika Liturgicznej Służby. Przez 6 miesięcy pracuje we wspólnocie na Zasolu, po czym wraca na swoje stanowisko do Zakładu Oświęcimskiego. W tym czasie ks. Henryk jest spowiednikiem Sióstr Salezjanek i Sióstr Serafitek w Oświęcimiu. Równocześnie, na polecenie ks. Inspektora w latach 1962 i 1963 ks. Henryk pojął naukę w Prymasowskim Studium Życia Wewnętrznego. W 1963 roku ks. Inspektor Nęcek skierował ks. Henryka do Kopca w roli socjusza i katechety. Od 1965 do 1971 ks. Henryk przebywa w Kopcu i pełni funkcję mistrza nowicjatu. W Kopcu ks. Henryk jest również spowiednikiem Sióstr Salezjanek. W 1971 ks. Henryk rozpoczyna pracę duszpasterską w Pogrzebieniu jako katecheta (16 godzin katechezy) i spowiednik Sióstr Salezjanek (w tym czasie był tam nowicjat Sióstr, a cała wspólnota Sióstr liczyła kilkadziesiąt osób) oraz jako spowiednik Sióstr z Raciborza Brzezia ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Od roku 1972 – ks. Henryk obejmuje funkcję Dyrektora Wspólnoty, opiekuna Liturgicznej Służby i katechety. Współpracuje z ks. Grychtolikiem. Tam również z powodu złych warunków mieszkaniowych mocno chorował. Ministranci z Pogrzebienia zapamiętali pogodną postać ks. Henryka który pobudzał radosnego ducha w Służbie Bożej wśród ministrantów przez częste wycieczki, a szczególnie te wakacyjne do Kopca. Od 1978 rozpoczyna się nowa praca duszpasterska w Krakowie Pychowicach. Tam również służy jako katecheta i opiekun Liturgicznej Służby; Po roku pracy w Pychowicach przełożeni kierują ks. Henryka jeszcze na rok do pracy w Kopcu (1979) Ponownie jest mistrzem nowicjatu. W gronie ówczesnych nowicjuszy byli między innymi obecny ks. Inspektor Inspektorii św. Jana Bosko ks. Alfred Leja i ks. Stanisław Mierzwa. Ks. Stanisław Mierzwa takie daje świadectwo o ks. Henryku
Ks. Magister Nowicjatu Henryk Badura, to przede wszystkim Ojciec. Człowiek bardzo ciepły choć wymagający, lecz w bardzo dobroduszny sposób. W sytuacjach trudnych nigdy nie reagował gwałtownie, ale z zachęcającym uśmiechem zapraszał, żeby przede wszystkim wysłuchać. Często powtarzane przez niego  „dobrze, dobrze” było dodawaniem otuchy
i pomagało patrzeć pozytywnie przyszłość. Ciągle obecny, ale dyskretnie, jak przyjaciel. Kochał Księdza Bosko.
Żył jego charyzmatem. Był prawdziwym Świadkiem, pozwalającym poznać duchowość salezjańską w sposób doświadczalny, przystępny, pozwalający zakochać się w drodze jaką wskazywał Św. Jan Bosko. Po trzydziestu kilku latach w swojej codzienności, ks. Henryk Badura nadal emanuje tą samą dobrocią, pogodą ducha, dyskretnym humorem co potwierdza, że droga którą wskazywał jest ciągle przez niego realizowana.  

W 1980 roku ks. Henryk wraca do Pychowic, ale od września 1981 rozpoczyna pracę w Staniątkach jako Rektor Ośrodka Duszpasterskiego. Jego opiece duszpasterskiej powierzonych zostało 3 tys. wiernych ze Staniątek i Zagórza. Nowenny środowe, które mocno przeorganizował gromadziły dziesiątki wiernych ze Staniątek i okolic. W tej pracy dzielnie wspierał go roku 1985 ks. Marian Król, a w następnych latach ks. Józef Sularz, ks. Janusz Popielski, następnie ks. Franciszek Gądek z ks. Janem Golą, a potem ks. Marian Niedziela. Ks. Henryk tradycyjnie opiekował się ministrantami i lektorami. Zorganizował cmentarz w Staniątkach i zbudował na cmentarzu mały kościół. Był również przez te lata spowiednikiem sióstr Benedyktynek i sióstr Służebniczek Starowiejskich, miał 12 godzin katechezy ucząc dzieci ze szkoły Podstawowej w Staniątkach w sali katechetycznej i na plebani. W czasie pobytu w Staniątkach za pośrednictwem ks. Henryka Badury uregulowana została sprawa własności naszej placówki w Przyłękowie. Ks. Henryk w czasie gdy był mistrzem nowicjatu w Kopcu, każdego roku jechał z nowicjuszami na odpoczynek do Przyłękowa, gdzie duszpasterzował ks. Paweł Rupik. W tych czasach nie można było przepisać własności lasów i gruntów rolnych na Zgromadzenie, a jedynie na osoby cywilne. Ks. Paweł Rupik będąc osobą mającą prawo własności do tego terenu, darząc wielkim zaufaniem ks. Henryka uczynił go również prawnym spadkobiercą. Na początku lat 80-tych nastąpiła konieczność uregulowania prawnego tego gruntu. Dlatego ks. Inspektor Mieczysław Kaczmarzyk zlecił ks. Henrykowi aby odbył kurs rolniczy organizowany przez gminę Niepołomice i zdał egzamin przed trzema wykładowcami Akademii Rolniczej w Krakowie, dający uprawnienia wykwalifikowanego rolnika. Egzamin składał się z części teoretycznej i praktycznej. Wszystkie zdane na medal. Część praktyczna obejmowała zasady hodowli bydła i techniki udoju krowy. Ks. Henryk dał znakomite fundamenty pod pracę Salezjanów w Staniątkach, która to praca trwa już od 30 lat. Owocem pracy ks. Henryka jest pomoc wielu młodym ludziom, z różnych placówek salezjańskich, dziewczętom i chłopcom, aby pójść za głosem powołania do służby Bożej. Szczególnie do służby w duchu św. Jana Bosko. W roku 1990 nastał czas pożegnania ks. Henryka ze Staniątkami jako odpowiedzialnego za duszpasterstwo. Z wielkim zaangażowaniem podjął się pracy jako spowiednik w seminarium, jak się później okazało wielu pokoleń salezjanów. Czas spędzony na ul Tynieckiej 39 to także posługa w konfesjonale wiernym, którzy gromadzą się przy tutejszym duszpasterstwie. Ks. Henryk służy również wielu wspólnotom salezjańskim w Krakowie oraz bliższych i dalszych okolicach.

Jest takie jedno zdjęcie, które jest całkowitą wizytówką ks. Henryka Badura. Zostało ono zrobione kilka lat temu podczas Savionaliów. Przedstawia ono ks. Henryka, spowiadającego małego chłopca. Pragnieniem przecież ks. Henryka tak jak ks. Bosko i wszystkich Salezjanów jest być blisko drugiego człowieka, a szczególnie młodego pokolenia. Daje tego świadectwo przez wiele lat, przechadzając pomiędzy młodymi, którzy tłumnie przybywają na Łosiówkę. Pokazuje przykładem swojego życia że pomimo fizycznych słabości można do końca mieć młodego ducha i miłość do tych, dla których się je poświęciło.

Czcigodny ks. Henryku! Jeśli Aniołowie przyjmują postać ludzką, bez wątpienia jesteś jednym z nich. Za piękno twojego życia, świadectwo bycia z młodymi do końca, szkołę salezjańskiej pracy i za to czego nie jesteśmy w stanie o tobie powiedzieć, przyjmij najwyższe odznaczenie naszej inspektorii, którym dzisiaj chcemy cię uhonorować.

ks. Jan Dubas SDB