Tylko jeden… Święcenia w Lublinie

  3 miesiące temu     4425 Views  

Tylko jeden…
Nawet jednobramkowe zwycięstwo zawsze cieszy, bo jest zwycięstwem. W taki sam sposób cieszą święcenia jednego Salezjanina, jakie miały miejsce w Lublinie 27 maj b.r. Przyjął je ks. Michał Libor z rąk bpa Józefa Wróbla. „Starałem się skupić na sednie tych obrzędów, na tym co mówi biskup, na Chrystusie. Nie chciałem stracić ani jednego słowa”, powie mi później szczęśliwy i wzruszony.
Uroczystość zgromadziła najbliższych neoprezbitera, kapłanów, wiernych lubelskiej parafii oraz młodzież, przybyłą z różnych miejsc. Ks. Michał Kaleta, przełożony domu i parafii w Lublinie przywitał biskupa i wszystkich przybyłych. „Twoje obecność napełnia nasze serca radością i pokojem. Przychodzisz do nas jako następca Apostołów aby przez święcenia prezbiteratu, modlitwę i włożenie rąk uczynić głosicielem i świadkiem Ewangelii w Chrystusowym kapłaństwie diakona Michała Libora, salezjanina”.

Liturgia święceń skupia się wokół wyboru, którego dokonał Jezus wobec Apostoła Piotra. Słyszy On pytanie o miłość. „Jeżeli mnie miłujesz to pójdź za mną”, komentuje Ewangelię celebrans. Przypomina również, że „pójście za Chrystusem nie jest oparte na żadnym dekrecie czy rozkazie wojskowym ale na miłości. Pan Jezus powołuje tych, którzy Go miłują bardziej niż siebie”. Michałowi i wszystkim zebranym przypomniał o zobowiązaniu do budowania Królestwa Bożego. „Pan Jezus i ciebie dziś pyta, czy chcesz tę rolę pełnić”?

Takie wydarzenia jak święcenia są wzruszające szczególnie dla najbliższej rodziny. Choć rodzice Michała już to przeżywali, bo Piotr ich syn jest również kapłanem – salezjaninem, to nie kryli wzruszenia ze święceń Michała. „Ja wiedziałam, że on będzie księdzem. Ja się za niego modliłam, a gdyby nie poszedł to była bym smutna”, mówi pani Marta Libor. Mąż Zdzisław dodaje: „W mojej parafii wybudowałem kościół, taką kaplicę dojazdową, a teraz mam tam kapłanów. Ja budowałem a Pan Bóg dał księży”, dodaje uśmiechnięty.

Na zakończenie święceń słowa podziękowań wypowiedział ks. Adam Parszywka, inspektor. „Mimo że to jeden kapłan, to nie można tego przełożyć i przeliczyć na znaczenie tej posługi, którą będzie niósł na rzecz młodzieży”. Natomiast z ust bohatera dnia słyszymy: „Boże, nigdy nie pojmę Twojego planu, że mnie w ogóle chciałeś, że mnie ciągle szukałeś. Walczyłem z Tobą sześć lat żeby pójść, żeby nie wybrać tej drogi, ale Ty byłeś cierpliwym i wyrozumiałym Ojcem”. W podziękowaniu nowego kapłana nie mogło zabraknąć rodziców; „Bez waszej wiary i przykładu na pewno nie został bym księdzem. Któż wam wynagrodzi ten ogrom trudu, uczenie pacierza i wiary, prowadzenie do kościoła”?

Aby lubelskie uroczystości miały charakter prawdziwie salezjański, wszyscy zostali zaproszeni na wspólne biesiadowanie przy posiłku. Nowo wyświęcony kapłan przyjmuje życzenia i gratulacje. Pytam o nie jego siostrę Monikę: „Powiedziałam aby był kapłanem na wieki i żeby Pan Jezus zsyłał na niego zawsze Ducha Świętego, a Matka Boża otaczała go swoim płaszczem tak jak ten ornat, co ma go na sobie”.
Otoczmy modlitwą ks. Michała Libora, aby jego kapłaństwo było takie jakiego on sam dla siebie pragnie. „Chciałbym być kapłanem w duchu salezjańskim, czyli otwartym na młodzież”.
Ks. Andrzej Gołębiowski SDB
Foto: Kl. Marcin Pikor SDB