Rozważania Misyjnej Drogi Krzyżowej Prześladowanych

  5 miesiące temu     417 Views  

Tydzień temu Salezjański Wolontariat Misyjny – Młodzi Światu zorganizował w „Wioskach Świata” niezwykłą drogę krzyżową. Dlaczego niezwykłą? Bo ukazującą, że Mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół, przeżywa ten sam los, co Syn Boży. Prześladowania, męka i śmierć jest udziałem wielu chrześcijan na całym świecie i w ten sposób uobecniają oni Pana cierpiącego za nasze grzechy. I właśnie to zostało przedstawione w rozważaniach Misyjnej Drogi Krzyżowej Prześladowanych: stacje Jezusa w drodze na Golgotę przeplatały się z bardziej lub mniej współczesnymi wydarzeniami korespondującymi z tym wszystkim, co przeszedł Jezus w czasie swej męki i śmierci. Rozważania powstały dzięki współpracy Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego z Papieskim Stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Towarzystwem Ducha Świętego, wspólnotą salezjańską „Ziemia Boga”, wspólnotami: „Chrystus w Starym Mieście” i „Góra Dobra” oraz Stowarzyszeniem MISEVI Polska.

Stacja I: Pan Jezus na śmierć skazany – Francja
Pytał ich namiestnik: «Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?» Odpowiedzieli: «Barabasza». Rzekł do nich Piłat: «Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?» Zawołali wszyscy: «Na krzyż z Nim!» (Mt 27, 15-26)

W czasie Rewolucji Francuskiej obalającej krwawo monarchię we Francji w XVIII wieku prowadzona była również walka z wiarą i kościołem katolickim, nazywana wręcz w historii kampanią dechrystianizacyjną. W jej wyniku wielu duchownych, zakonników i sióstr zakonnych straciło życie, a ogromna ilość świątyń katolickich została sprofanowana, zniszczona lub przekształcona na tzw. Świątynie Rozumu, którego kult miał zastąpić wiarę w Boga. Do dzisiaj, kiedy spaceruje się po tętniącym życiem Paryżu, który był centrum rewolucji, co krok spotyka się zabytki sakralne lub ich pozostałości z informacją: ” kościół zburzony podczas rewolucji, rozebrany i wykorzystany jako materiał budowlany” lub zdesakralizowane, jak jedna z pereł średniowiecznej francuskiej architektury sakralnej w Paryżu, Sainte Chapelle, którą odwiedzają codziennie setki turystów z całego świata, a która służy teraz tylko jako piękna sceneria dla koncertów muzyki klasycznej. W 1905 r. ta wielka i głęboka rana zadana Kościołowi we Francji przez rewolucję została przypieczętowana oficjalnym rozdziałem państwa i Kościoła.

Jezus na śmierć skazany. Przez kogo? Przez Piłata? Kapłanów żydowskich? Lud, który krzyczał „uwolnij Barabasza!”? A może przez Judasza, który wydał Jezusa? Kto skazał Jezusa na śmierć? Piłat umył ręce, kapłani nie dotknęli swoimi rękami Jezusa, lud tylko krzyczał, a Judasz tylko Go pocałował. Ale każdy z nich skazał Jezusa na śmierć. Ja i ty, skazujemy Go na śmierć, kiedy się Go zapieramy, kiedy na drodze naszego życia, w naszym powołaniu, w naszej pracy, w naszej codzienności, która jest nam zadana, nie dajemy świadectwa Prawdzie. Panie Jezu, oddajemy Ci dziś Francję i Francuzów. Prosimy, pokazuj nam, jak możemy Ci zadośćuczynić za rany zadane Twemu sercu przez rewolucję francuską, za ból odrzucenia i skazania na śmierć, jakiego tam doświadczyłeś. Ale wyznajemy jednocześnie wiarę w Twoje Zmartwychwstanie i prosimy Cię z braterską miłością, żebyś zmartwychwstawał w sercach Francuzów, żebyś otwierał ich na Twój głos, który nigdy nie przestaje wołać człowieka. Objawiaj im Panie, że każdego dnia mogą się stawać Twoją świątynią, świątynią Ducha Świętego, której piękno przewyższa każdą ziemską budowlę.

Stacja II: Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona – Kanada
„Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. A kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.” (Mt 10, 38-39)

 Od grudnia zeszłego roku w Kanadzie – w której do niedawna większość obywateli deklarowała się jako chrześcijanie – wprowadzono prawo wstrzymujące dofinansowanie dla firm zatrudniających uczniów i studentów w sezonie wakacyjnym, jeśli ci aktywnie nie wspierają aborcji i związków jednopłciowych. Jest to również kraj, w którym zwalczane są pokojowe manifestacje zachęcające do obrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Najgłośniejszym przykładem tego prześladowania jest Mary Wagner, która za swoje zaangażowanie na rzecz obrony życia była wielokrotnie skazywana na karę więzienia.

Jezus zostaje skazany na śmierć w majestacie prawa i przez człowieka strzegącego prawa w Judei. Bierze na swoje ramiona narzędzie tortur, na którym ma umrzeć. Inni decydują za niego o jego losie. Chociaż sam jest niewinny. Zgodność z prawem, z opinią większości nie jest synonimem sprawiedliwości. Miarą naszego człowieczeństwa nie jest to, jak traktujemy równych sobie, ale to, jak traktujemy słabszych od siebie, którzy często pozostają niewidoczni, cisi i opuszczeni. Tak łatwo jest umyć ręce by się nie narazić. Wybrać to, co łatwe zamiast tego, co dobre. Ale czy taki wybór może dać szczęście?

Stacja III: Pan Jezus upada po raz pierwszy – Meksyk
 „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!” (Mt 5, 38-42)

W Meksyku, pomimo iż jest to katolicki kraj, zdarzają się prześladowania, które dotykają wielu księży, misjonarzy i świeckich w formie polityki czy zorganizowanej przestępczości. Jednak to nie powstrzymuje chrześcijan przed działaniem. Wciąż ewangelizują i służą Jezusowi podążając Jego śladami. Amnesty International informuje, że Meksyk obok Wenezueli jest krajem najbardziej opóźnionym w zakresie poszanowania praw człowieka. Jest jednym z 20 krajów na świecie, w których zaleca się zwrócenie szczególnej uwagi na ten problem. Roczne sprawozdanie wykazało, że łamanie praw człowieka pogorszyło się w stosunku do roku ubiegłego.

Panie Jezu, to Ty pomimo upadków nie poddałeś się i wniosłeś Krzyż na sam szczyt Golgoty, dla naszego zbawienia. Ileż razy podczas tej drogi musiałeś nadstawiać policzek… Proszę Cię daj wszystkim prześladowanym siłę, aby pomimo przeciwności potrafili kroczy Twoimi ścieżkami.

Stacja IV: Pan Jezus upada po raz pierwszy – Peru
 „A twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.” (Łk 2,35)

Franciszkanom o. Michałowi i o. Zbigniewowi – Twoja Matka dodawała sił do głoszenia Ewangelii Miłości. Oni odważyli się siać ziarno radości i pokoju tam, gdzie Boże Słowo jeszcze nie dotarło lub spotykało się z wrogością. Odpowiadając miłością na nienawiść i strach, zginęli w imię wiary. W peruwiańskich Andach ponieśli męczeńską śmierć z rąk bojowników „Świetlistego Szlaku” Komunistycznej Partii Peru. Oddali swoje życie, ale go nie stracili – byli wierni do końca. Na ich grobie widnieje napis: „Mocni w wierze, płonący miłością, posłańcy pokoju, aż do męczeństwa”. Jezu dziękujemy za spotkanie z Matką.

Jezu, to dopiero początek drogi na Golgotę. Spotykasz swoją Matkę, która zawsze była przy Tobie. Nie mogło również zabraknąć jej w tak kluczowym momencie. Co zobaczyłeś w jej oczach? Na pewno wielkie cierpienie, może rozpacz, ale przede wszystkim dostrzegłeś w Niej miłość. Właśnie Twoja Matka jest dla nas wzorem wierności i miłości – pomimo przeciwności. Jest ostoją na drodze naszego życia, w sytuacji niezrozumienia, odtrącenia, poniżania czy prześladowania. Trudno jest w takich momentach być świadkiem, ale Ty stawiasz też na naszej drodze swoją Matkę, by tak, jak błogosławionym męczennikom z Pariacoto.

Stacja V: Szymon pomaga nieść krzyż Jezusowi – Turcja
 „Co o tym myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Przyszedł do jednego i powiedział: „Synu, idź dziś do pracy w winnicy”. On odpowiadając rzekł: „Nie chcę”. Później jednak zmienił zdanie i poszedł. Przyszedł do drugiego i to samo powiedział. A on w odpowiedzi rzekł: „Już idę, panie”. Ale nie poszedł.  Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?” (Mt 21, 28-31)

Od 2015 roku rząd prezydenta Erdogana nęka obszary zamieszkane w większości przez Kurdów. Starcia i niepokoje odciskają swoje piętno na tureckiej ludności chrześcijańskiej, która znalazła się w dramatycznej sytuacji…Chrześcijanie ale nie tylko, są prześladowani w Turcji, ponieważ władze tureckie boją się prawdy, boją się utraty władzy, boją się utraty przywilejów, ziemi. Za cenę życia chcą utrzymać swoje panowanie w regionie… Kraje Europy Zachodniej, które są kolebką demokracji, kolebką obrony praw człowieka mówią: „Tak. Jesteśmy państwami, które bronią demokracji, bronią rządów prawa… ” są podobne do syna, który mówi w przypowieści, „Już idę, panie” ale nie idzie. Nie idzie, za tym co mówi… Nie idzie za prawdą. Nie idzie za wolą ojca.

Módlmy się za kraje Europy aby mimo, że nie chcą podążać za prawdą – tak jak Szymon, nie chciał pomóc w niesieniu krzyża Jezusowi, poszli i pomogli tym, którzy potrzebują pomocy w Turcji. Módlmy się aby przedstawiciele państw Europy nie tylko słowem, ale również czynem, bronili praw człowieka, bronili tych, którzy sami, nie mogą się obronić.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi – Nigeria
 „Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic” (Iz 53, 2-3)

28 listopada 2012 r. ok. godziny 23 do domu mieszkającego na północy Nigerii Habili Adamu wdarło się czterech napastników, byli bojownikami fundamentalistycznej grupy Boko Haram. Na oczach 6-letniego syna i żony, celując do niego z Kałasznikowa, dali mu wybór: przejście na islam albo śmierć. Habila zdecydował, że woli umrzeć jako chrześcijanin niż zdradzić swoją wiarę. Wtedy jeden z bojowników strzelił mu w twarz. Terroryści z Boko Haram zostawili go tak, przekonani o tym, że nie żyje. Habila w cudowny sposób jednak przeżył i wrócił do zdrowia, a o swoim doświadczeniu opowiada innym ludziom tak aby pokazać potęgę Boskiej miłości do człowieka.

Podobne informacje są nam codziennie przekazywane przez media. Nie jest tak, że nie wiemy o tym co dzieje się w krajach takich jak np. Nigeria. Jednak tak jak pisał prorok Izajasz często odwracamy twarz od cierpienia. Nie mamy ochoty zmierzyć się z tym co jest dla nas straszne, nie chcemy zbliżyć się do okropieństw jakie dokonują się codziennie na świecie i spróbować w sposób na jaki nas stać pomóc tym, którzy są ich ofiarami – właśnie tak jak zrobiła to Weronika, która nie odwróciła twarzy ale na swój sposób pomogła Jezusowi w jego Drodze Krzyżowej.

Stacja VII: Pan Jezus upada po raz drugi – Republika Środkowoafrykańska
 „Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich” (Iz 53,7)

Młody abp. Dieudonne Nzapalainga widząc, że narasta przemoc pomiędzy chrześcijańską większością, a 14% społecznością muzułmańską, która przejęła władzę w kraju spotkał się z imamem oraz pastorem i razem objeżdżali kraj pokazując, że konflikt, który się zaczyna nie jest wojną religijną. Arcybiskup sam pod osłoną nocy zbierał rannych i zawoził ich do namiotów medycznych, a kiedy grożono śmiercią imamowi, przyjął go wraz z całą rodziną do domu. Zniszczone kościoły, tysiące uciekających z domów ludzi, a w kraju zaczyna brakować żywności – to najnowsze informacje z tego ogarniętego konfliktem kraju. Od pięciu lat w Republice Środkowoafrykańskiej trwa wojna domowa, w której nie ma zwycięzców, a przegranymi zawsze są cywile – głównie chrześcijanie, przeciwko którym występują zbrojne frakcje muzułmańskie oraz grupy wojskowych – animistów. Szczególny niepokój budzi fakt, że ataki dokonywane są na oczach ONZ-owskich sił pokojowych, które przyzwalają na to swą biernością.

Ciężki krzyż, trudna droga, zło ludzkie, zmęczenie, brak sił… kolejny upadek. Patrzę teraz na Ciebie Chryste i odnajduję w Tobie oblicze ludzkości. Odnajduję tych, którzy nie mają sił dźwigać się po raz kolejny. Panie… Ty jednak wstajesz! Mimo ogromnego trudu idziesz dalej… przymnóż siły i tym, którzy od wielu lat nie mogą zaznać pokoju w Republice Środkowoafrykańskiej.

Stacja VIII: Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty – Sudan
 „Płaczcie gorzko nad tym, który odchodzi, bo nie wróci już ani nie ujrzy swej ziemi ojczystej.” (Jr 22, 10b)

Sudan – państwo ogromnych doświadczeń i przeszkód prawie nie do pokonania. Najmłodsze państwo Afrykańskie, rozdarte bratobójczymi wojnami plemion. By go zjednoczyć politycznie wprowadzono w nim prawo szariatu. Szariat, to obejmujące każdą dziedzinę życia surowe prawo, oparte na Koranie. Szariat reguluje życie społeczne, rodzinne oraz indywidualne, każdego muzułmanina. Prawo to nie toleruje innych religii, ponieważ są sprzeczne z islamem. Przez co w Sudanie nie ma miejsca dla chrześcijan, w świetle prawa, są bowiem wrogami politycznymi dlatego powinni zostać wydaleni ze swojej ojczyzny. Ale przecież to ich kraj, ich ziemia, ich dom. Prócz bratobójczych walk szerzy się nienawiść religijna, polityczna i społeczna. Nikt nie jest przychylny naszym braciom i siostrom w ich państwie. „Dlaczego tu jeszcze jesteście?” – słyszą wyrzut. Z powodu niestabilnej sytuacji politycznej, Sudańczycy mają problem z otrzymaniem statusu uchodźcy. Jezus cierpi w nich odrzucenie dziś, jak niegdyś cierpiał we własnym kraju.

„…żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” – przypomina nam Bóg. Dziś stajemy przy Jezusie razem z płaczącymi niewiastami. Opłakujemy braci i siostry, którzy wybierając Jezusa musieli wybrać wygnanie. Sam Jezus znów przeżywa w nich odrzucenie. Wielokrotnie bowiem w imię przeróżnych praw upodobań czy sądów zostaje wygnany z naszych serc. Czy moje serce jest przestrzenią w której zamieszka drugi człowiek? Czy i ja przez moje myśli i działania czynie swoje serce ojczyzną Boga i wygnanego brata i siostry? Jak troszczę się o Kościół wygnany z własnej ojczyzny?

Stacja IX: Pan Jezus upada po raz trzeci – Syria
 „Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.” (J 11,51-52)

23 marca 2011 roku zastrzelone 23 osoby w mieście Dara, pierwsze ofiary wojny. Później Hama, Damaszek, Aleppo. Równy tydzień temu, miasto Ghuta- śmierć 500 osób. Trwa humanitarny kataklizm. Czy zdążyliśmy się do niego już przyzwyczaić? Kiedy człowiek w pełni będzie w stanie w drugiej osobie zobaczyć człowieka, a nie interes. Kiedy przywódcy narodów przestaną kalkulować pomoc względem innych jako zysk czy stratę? Kiedy nadejdzie kres ciężaru tej wojny? Przecież wszystko się musi pewnego dnia skończyć, każdy upadnie kiedyś po raz ostatni…

On – największa siła i moc, a mimo wszystko jednak upada. On – najpotężniejszy przywódca, a nie wytrzymuje ciężaru. Pozwala sobie na upadek po to, by podnosząc się, później móc unieść innych. Patrzyli na Niego, na Tego który miał być Królem wszystkich Narodów, a teraz w bezsilności, wycieńczeniu, pokryty kurzem, krwią i potem sprawia wrażenie, że już więcej nie zniesie. To ostatni upadek, ale nie ostatnie zadane Mu cierpienie. Miłość wszystko przetrzyma… Jezus po raz kolejny powstaje.

Stacja X: Pan Jezus z szat obnażony – Irak
„Wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzieramy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». (J 19, 23-24)

Kiedy tzw. Państwo Islamskie podbiło m.in. tereny połnocno-zachodniego Iraku dla wszystkich mieszkających tam chrześcijan rozpoczęła się prawdziwa gehenna. Jednym z głównych aktów tego dramatu był koszmar kobiet które zostały porwane przez bojowników ISIS, jako trofea wojenne. Jedną z nich była 25-letnia Leila. Chrześcijanka „miała być nagrodą dla tych którzy walczyli przeciw niewiernym”, znała swój los, wiedziała co się stanie. W czasie swojej niewoli widziała jak wygląda codzienność kobiet. Kiedy usłyszała od jednego ze strażników, że „ma się przygotować” wiedziała, że za chwilę zostanie zgwałcona. Postanowiła zrobić to samo co robiło wiele porwanych dziewcząt – chciała popełnić samobójstwo. Kiedy jej oprawcy zorientowali się co chciała zrobić dotkliwie ją pobili. Następnie przyprowadzili jej przyjaciółkę i zgwałcili ją na jej oczach.

Panie Jezu w trakcie Drogi Krzyżowej rozważamy stację podczas której wspominamy jak haniebnie obeszli się z Tobą Twoi oprawcy – pozbawiając Cię dosłownie wszystkiego, nawet ubrań. Ty najczystsza postać miłości zostałeś wystawiony na pośmiewisko. Dzisiaj wspominając ten bestialski czyn w naszych głowach może pojawić się pytanie: Czy nikt Panie nie był Ci wtedy w stanie pomóc? Myśląc o tym być może warto jednak zadać sobie inne pytanie: Czy dzisiaj w świecie, który nieraz również bestialsko „odziera” ludzi z godności, my jesteśmy w stanie podjąć działań, które pozwolą chociaż w części na pomoc tym wszystkim którzy są ofiarami takich właśnie podłych ataków.

Stacja XI: Pan Jezus przybity do krzyża – Pakistan
 „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” (Mt 28, 20)

Chrześcijanie w Pakistanie stanowią nie więcej niż 2 % społeczeństwa. Kraj ten jest w czołówce państw zmagających się z terroryzmem. Dotyka to także Chrześcijan. Stanowią oni mniejszość i nie czują się w pełni wolni. Nie są równi innym mieszkańcom swojego kraju. Pomimo tego odegrali znaczącą rolę przy odzyskiwaniu przez Pakistan niepodległości. Chrześcijanie mieli wpływ na rozwój edukacji, system opieki zdrowotnej, sprawy społeczne, szczególnie te dotyczące solidarności i walki o pokój. Ale byli wśród nich także ci, którzy przypłacili to życiem. Wśród chrześcijan są męczennicy, którzy oddali życie za swój kraj. Pomimo takiego poświęcenia w Pakistanie nadal można spotkać się z dyskryminacją, religijnym ekstremizmem czy brakiem akceptacji osób o odmiennych niż dominujące poglądach. Wiele razy dochodziło do spalenia całych wiosek, w których mieszkali chrześcijanie oskarżeni o „bluźnierstwo”. Wiele kościołów zostało zbombardowanych. Nie-muzułmanie nazywani są „niewiernymi” i nie mają prawa, aby tam pozostać i legalnie żyć. Chrześcijanie w Pakistanie żyją na skraju ubóstwa, a spowodowane jest to min. wysokim bezrobociem. Młode pokolenie w sposób szczególny potrzebuje modlitewnego wsparcia od społeczności międzynarodowej. To świadectwo Renaty i Jakuba z Pakistanu – małżeństwa, które przyjechało na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa służyć jako wolontariusze. Módlmy się za nich…

Panie Jezu Ty zawsze jesteś blisko człowieka. Blisko człowieka udręczonego, wyczerpanego i strapionego. Za tą obecność nie oczekujesz nic- Twa miłość jest tak bezinteresowna. Dziś z tego miejsca proszę Cię całym sercem: bądź przez wszystkie dni, aż do skończenia świata, ze wszystkimi prześladowanymi za wiarę!

Stacja XII: Pan Jezus umiera na krzyżu – Chiny
 „Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.” (Łk 23,46)

Rodzina Huanga Quiruri to tylko jeden z licznych przykładów chrześcijan, którzy doświadczają napiętnowania przez władzę z powodu swojej wiary. Przedstawiciele wspólnot, które nie godzą się na przymusowe przyłączenie ich do Patriotycznego Ruchu Potrójnej Autonomii są nękani i oskarżani o prowadzenie nielegalnej działalności. Nachodzenie w domach, konfiskata mienia, więzienie, bicie i zmuszanie do ciężkich robót – tego wielokrotnie doświadczał Huang. Jego żona, Xin w obliczu tak ogromnych przeciwności powiedziała: „Pomimo tego wszystkiego Bóg ciągle dawał nam mocną wiarę, by służyć Mu i iść za Nim.”

Panie Jezu, Ty umarłeś za wszystkich ludzi. Twoja śmierć nie jest końcem, kilkadziesiąt godzin później powstałeś z martwych. Przeszedłeś ze śmierci do życia. Pod krzyżem stała Twoja Matka, Twój umiłowany uczeń, Jan. I my pragniemy trwać przy Tobie, oddając Ci nasze życie, bo wierzymy, że uświęcisz ją swoją łaską. Krzyż Chrystusa nie jest wstydem, ale chlubą dla wszystkich chrześcijan. Panie, prosimy, daj nam, a szczególnie prześladowanym chrześcijanom Ducha Odwagi, Męstwa i Radości z bycia Twoimi wyznawcami i świadkami we współczesnym świecie. Przymnóż nam wiary, byśmy nie bali się iść za Tobą nawet za cenę wyszydzenia, prześladowania lub śmierci.

Stacja XIII: Pan Jezus zdjęty z krzyża – Nepal
,,Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie” (Iz 53, 10-11)

Gdy Kamal został katolikiem, jego rodzina całkowicie go odtrąciła. Odprawili rytuał. Pole, które należało mu się po rodzicach, zostało podpalone. Powiedzieli: to jest twój pogrzeb. Ty już nie żyjesz. I zabrali to, co do niego należało. Areszt i wyrok za bycie chrześcijaninem. Religijny nacjonalizm wobec świeżo nawróconych. Reżim w pracy ze względu na inne wyznanie. Morderstwa duchownych za głoszenie ewangelii. Ustawy ograniczające działania Kościoła. Zakaz posiadania Biblii przez osoby świeckie. Nie tego chciałeś Jezu, a to się dzieje w świecie, który stworzyłeś.

Syn Boży też był prześladowany, fałszywie oskarżany i nie sprzeciwiał się oprawcom. Koniec patrzenia na Jego cierpienie, wcale nie jest końcem widoku cierpienia na Ziemi. To się dzieje: wcielona miłość zostaje zdjęta z krzyża i przekazana w ręce matki, zasiana w człowieku wiara na ujrzenie światłości po śmierci podtrzymuje permanentną nadzieję na ukojenie w niedalekiej przyszłości. Nepal – wyżej już jest tylko Niebo.

Stacja XIV: Pan Jezus złożony do grobu – Korea Płn.
„Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.” (Łk 9,22)

Korea Północna, państwo, w którym prześladowania występują we wszystkich gałęziach życia, gdzie nieprzerwanie rządzi dynastia rodzinna Kim’ów, gdzie każdy może być szpiegiem, a presja ze strony komunistycznych władz wywiera ogromny nacisk na działania żyjących tam ludzi. W kraju, który jest praktycznie odcięty od świata, wiara wydaje się zamknięta w grobie.

Uczniowie po złożeniu Jezusa do grobu pogrążyli się w rozpaczy, nie widzieli przed sobą przyszłości. Nieliczny kościół prześladowany, pozbawiony głowy. Wydawało się im, że słowa Jezusa o Zmartwychwstaniu były mrzonką, nadzieją naiwnego romantyka. Beznadziejna sytuacja zamkniętego, ciemnego grobu gasiła światło wiary. Rozum nakazywał porzucić nadzieję. Jednak dla chrześcijanina nigdy nie ma sytuacji bez nadziei. Mrok nigdy nie zwycięża światłości, a śmierć nie więzi na zawsze tych, którzy zaufali Życiu. Niezależnie od tego, jak wielki byłby kamień zamykający drogę do światła…

Zdjęcia: Stanisław Wasiutyński

Zachęcamy do przeczytania relacji Magdaleny Kułagi, lub obejrzenia relacji filmowej.