Salezjanie dla ubogich dzieci

Kiedy 25 lat temu salezjanie przybyli do Ghany, zaczęli pracować z ubogimi dziećmi, a ich marzenie było marzeniem księdza Bosko: poświęcić się ofiarom handlu ludźmi. W Ghanie to wciąż trudne do opanowania zjawisko. Salezjanie z Ghany starają się zapobiec temu procederowi. Rozmowa z ks. Piotrem Wojnarowskim, salezjaninem i misjonarzem w Afryce. Rozmawia Grażyna Starzak.

GS: Czy mieszkańcy Ghany są religijni?
PW: Są, nawet bardzo, ale często nie do końca rozumieją, w co tak naprawdę wierzą. Stąd mamy tu mnóstwo przeróżnych kościołów chrześcijańskich. Tych prostych ludzi jest bardzo łatwo kupić i zmanipulować, co często wykorzystują pseudopastorzy. To, co szczególnie rzuca się w oczy to „świeżość” ich wiary. Dla Ghańczyka wiara, Bóg, zbawienie to wartości tak naturalne, jak chleb, woda, powietrze. A pytanie, czy wierzysz w Boga jest nieco niezrozumiałe. Bóg po prostu jest. Przejawy religijności można zauważyć dosłownie wszędzie. Pierwszym widocznym jej symbolem jest niezliczona ilość budynków kościelnych. Mam wrażenie, że w Ghanie zarejestrowane są wszystkie wyznania świata. Są ich tam blisko 4 tysiące! I każde buduje swoje kościoły, większe, mniejsze bądź wręcz prowizoryczne!

GS: Ilu chrześcijan mieszka w Ghanie?
PW: Obecnie ok. 70 proc. Z tego jakieś 11 proc. to katolicy. Reszta to protestanci. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że w Ghanie jest też ok. 20 proc. muzułmanów. Co ciekawe, wszyscy się wzajemnie szanujemy. W wielu miejscowościach kościół stoi obok meczetu, a wierni w harmonii i pokoju odprawiają swoje nabożeństwa, nie przeszkadzając sobie nawzajem.

Więcej w grudniowym numerze Don Bosco:

Zajrzyj również na www.donbosco.pl

Więcej w tej kategorii: