Keep CALM and… eat EMERE!

Jeśli śledzicie akcje naszego wolontariatu, to na pewno pamiętacie tegoroczną Orawę Dzieciom Afryki w Jabłonce, z której zebrane pieniądze zostały przeznaczone na dożywianie właśnie naszych dziciaków z CALM!

Jako, ze chłopców i uczniów szkoły jest sporo, aby przygotować dla nich posiłek trzeba trochę się natrudzić. Poznajcie więc naszego superbohatera – Mosey (ug. starszy człowiek) Izrael, który każdego dnia, już od kilkunastu lat, zmaga się z wielkimi porcjami posho, ryżu, fasoli, matoke, wołowiny i innymi produktami.

Mosey jest w CALM tak długo, że stał się dla wszystkich chłopców niemalże ojcem, a na pewno bardzo dobrym przyjacielem. Nie ma w ośrodku nikogo, kto mógłby powiedzieć o nim, złego słowa, jest zawsze uśmiechnięty, zawsze zadowolony z dnia jaki przyszło mu przeżyć, nigdy nie narzeka, chłopcy sami biegną do niego aby mu pomóc w zbieraniu drewna do kuchni, w przygotowaniu mięsa, przywiezieniu wody.

Kim on właściwie jest?
Mosey ma 55 lat, pięcioro dzieci i żonę. Na co dzień przebywa w Namugongo, jednak jego dom znajduje się około 2 godzin drogi od naszego miejsca. Zapytany o dzieciaki opowiada o nich z dumą. Jego najmłodsza córka właśnie skończyła 6 klasę szkoły średniej i wybiera się na studia, kolejna już studiuję administrację, dwóch następnych także uczy się na uniwersytecie, najstarszemu już udało się ukończyć edukacje i ma dobrą pracę z której może utrzymać siebie i rodzinę.

Jak?

Słucham tego co mi mówi i mam w głowie jedno pytanie: Jak dał radę wysłać wszystkich do szkoły? – Skąd to pytanie? – Tutaj w Ugandzie za edukacje płaci się często niemałe pieniądze, także za szkoły państwowe. W zależności od szkoły – podstawowa, średnia, uniwersytet – ceny za trymestr (rok szkolny składa się z trzech trymestrów) wahają się od 300 tys. UGX do 1,5 mln UGX (1 tys. UGX = 1 zł). To jest cena tylko za czesne, do którego dochodzi jeszcze wyposażenie szkolne od mundurków poprzez książki, buty… aż do ołówka. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego (w Polsce też mamy prywatne szkoły ceniące się bardzo wysoko), gdyby nie to, że średnio zarabia się w Ugandzie 300-400 tys. UGX (300-400 zł) miesięcznie, czasami mniej, czasami więcej.

Na moje pytanie Mosey odpowiedział mi, że to co zarabia tutaj w CALM, odkłada na ich edukację, że jego żona też pracuje, aby utrzymać rodzinę i że jak na razie Bóg tak wszystkim kieruje, że udaje im się zebrać wystarczającą ilość pieniędzy. Dodał też, że dzięki temu będą miały lepszą przyszłość, a on przecież chce dla nich dobrej przyszłości. Mosey nie jest jedyną osobą, która pracując zarabia aby jego dzieci mogły studiować. Edukacja w Ugandzie jest bardzo znacząca, jeśli posiadasz papier ukończenia szkoły, nie jesteś wytykany palcem przez społeczeństwo, które często jest tutaj bezlitosne.

Mosey Israel zaczyna pracę już od świtu w naszej CALMowej kuchni i spędza tam praktycznie cały dzień na przygotowaniu jedzenia, a uwierzcie mi porcje jakie jedzą nasi chłopcy są naprawdę spore. Kiedy wołają mnie abym dołączyła do nich podczas posiłków i jemy razem z miski, powtarzają mi:

Aunty! Don’t joke with food! Otherwise food will joke of you! You don’t have to be ashamed! EAT!!! 

Co znaczy, że nie należy się wstydzić, że je się dużo i nie należy udawać, że nie jest się głodnym, bo jedzenie się skończy i później będzie się cierpieć z powodu głodu przez cały dzień czy noc 😉 Nie ma żartów z jedzeniem! Trzeba jeść!

Po przygotowaniu jedzenia Mosey wraz z innymi pracownikami CALM idą do szkoły aby przygotować ją na kolejny dzień. Po kolacji natomiast sprząta z naszymi chłopakami kuchnię, aby jutro znów wrócić na swój posterunek i zmierzyć się kolejny raz z przygotowaniem wszystkiego na czas.

To jest właśnie nasz superbohater, więc…
Keep CALM – Mosey ma pieczę nad naszym EMERE (ug. jedzenie)!

Tekst: Sylwia Bomba

Więcej w tej kategorii: